Od ideálu do esencji: Trzy dekady na drodze studenta życia

2

Świat wokół nas często celebruje drapieżność, szybkość i natychmiastowy sukces mierzony tabelami. Kiedy jednak patrzę wstecz, uświadamiam sobie, że niektóre ważne rzeczy w życiu ludzkim nie powstają pod presją ani siłą, ale poprzez ciche dojrzewanie.

Moja własna historia zaczęła się pisać ponad trzydzieści lat temu, wraz z założeniem pierwszej firmy. Później pojawiła się herbaciarnia – kolejny ważny etap, który wniósł do mojego życia ciszę, zapach, spotkania i inny sposób postrzegania świata. Następnie nadeszły lata w sprzedaży, w przemyśle, w produkcji dachów, a w końcu droga, która doprowadziła do BEWIT.

Na pierwszy rzut oka mogą to być bardzo różne światy. Kiedy jednak patrzę wstecz, widzę między nimi nić. Każdy z tych etapów uczył mnie czegoś innego: ideału, ciszy, handlu, rzemiosła, odpowiedzialności, systemu i pokory wobec rzeczywistości. Na początku byłem może tylko marzycielem z wielkimi ideałami – studentem życia, który dopiero uczył się postrzegać świat wokół siebie.

Niezbędne kamienie milowe

W 2006 roku w biznesie nadszedł poważny kryzys. Dotknął on zewnętrzne pewności, finanse i sferę osobistą. Bolało. Były chwile niepewności, presji i wątpliwości. Mimo to nigdy nie postrzegałem tego momentu jako niesprawiedliwości czy zdrady ze strony życia. Była to po prostu rzeczywistość, która otworzyła się przede mną i wymagała pełnej uwagi, odpowiedzialności i wewnętrznej siły.

Dziś mam wrażenie, że życie zatrzymało mnie wtedy na chwilę, abym przemyślał priorytety i zaczął budować na naprawdę solidnym fundamencie. Aby człowiek mógł kiedyś wnosić do świata coś czystego i wartościowego, musi często sam przejść proces, który zmyje z niego wszystko, co zbędne.

Na tej drodze często przypominam sobie mądre słowa:

„Błędy biorę na siebie, to, co się udało, należy do Boga.”

Pomagają mi nie mylić odpowiedzialności z pychą, a sukcesu z osobistą zasługą.

Przygotowanie w realnym świecie

Na mojej drodze miałem ogromne szczęście, że mogłem czerpać mądrość z książek i od ludzi, którzy z bliska znali głębokie dzieło myśliciela Paula Bruntona. Jedną z rzeczy, którą z tego wyniosłem, jest świadomość, że wewnętrzny rozwój człowieka nie może żyć tylko w obłokach lub w izolacji. Współczesny człowiek nie ucieka przed światem, ale żyje w nim aktywnie.

Twarda szkoła przemysłu, kształtowanie blach stalowych, wieloletnia praktyka w dziedzinie zdrowia, handlu, produkcji i zarządzania ludźmi – to wszystko było dla mnie niezbędnym przygotowaniem. Życie stopniowo ociosywało ze mnie część naiwności i uczyło mnie, że dobry zamiar nie wystarczy. Aby mógł przekształcić się w coś użytecznego, potrzebuje porządku, wytrwałości, odpowiedzialności i zdolności do sprostania rzeczywistości.

Zamiar czystości

Kiedy doświadczenia życiowe spotkały się z możliwościami dzisiejszych czasów, zaczął powstawać BEWIT. Od początku nie było dla mnie głównym pytaniem, jak zbudować kolejny system handlowy. Znacznie silniejsze było pragnienie tworzenia czystych produktów – bez syntetycznych dodatków na bazie ropy naftowej, bez zbędnej chemii i bez kompromisów, które w przemyśle często uważa się za oczywiste.

Dopiero wokół tego zamiaru stopniowo zaczął rodzić się szerszy ekosystem: własny rozwój, produkcja, laboratoria, model biznesowy, społeczność i technologia. Nie chciałem budować na presji, manipulacji ani sztucznie stworzonych emocjach. Chciałem szukać drogi, gdzie produkt, człowiek, handel i technologia mogą spotykać się bardziej naturalnie – na zasadzie atrakcyjności, wolności, dobrowolności i długoterminowego zaufania.

W tym modelu wykorzystujemy siłę technologii informacyjnych i sztucznej inteligencji. Nie po to, aby zastąpiły ludzi, ale aby wykonały za nas zimną, mechaniczną pracę. Dzięki temu ludzie mają wolne ręce do pracy, której technologia sama nigdy nie wykona dobrze – do kreatywności, relacji, podejmowania decyzji, intuicji i człowieczeństwa.

BEWIT 0 %

Jednym z konkretnych przejawów tej drogi jest filozofia produkcji BEWIT 0% – czyli 0% syntetycznych dodatków na bazie ropy naftowej. To nie tylko marketingowe zdanie, ale codzienne zobowiązanie, do którego musimy wciąż powracać w recepturach, rozwoju i podejmowaniu decyzji.

W przypadku kilku produktów łatwo mówić o czystości. W przypadku setek, a dziś już ponad tysiąca własnych produktów, czystości nie da się jednak tylko deklarować. Musi być codziennie ponownie sprawdzana – w surowcach, recepturach, technologii, produkcji i kontroli jakości.

Właśnie tutaj okazuje się, że czystość nie jest pozowaniem ani prostym hasłem. To dyscyplina. A także niekończąca się droga, na której wciąż uczymy się być dokładniejsi, konsekwentniejsi i prawdziwsi.

Oczywiście, ta droga również nie była i nie jest wolna od błędów. Uczyliśmy się w biegu. Niektóre decyzje podjąłbym dziś inaczej, niektóre rzeczy musieliśmy poprawić, doprecyzować lub przemyśleć na nowo. Ale to właśnie należy do żywego organizmu. Ważne jest dla mnie, aby każdy błąd nie stał się wymówką, ale impulsem do większej uczciwości.

Powroty do ciszy

Dzisiejsze czasy nieustannie zalewają nas cyfrowym szumem, szybkością i mnóstwem zewnętrznych bodźców. Regularne powroty do ciszy, chwile izolacji od świata zewnętrznego, są dla mnie pomocne w poszukiwaniu inspiracji i przewodnictwa.

Kiedy człowiek na kilka dni uciszy zewnętrzny hałas, umysł się uspokaja. W ciszy zaczyna ponownie odzywać się coś delikatniejszego, co w zwykłym zgiełku łatwo ginie.

Cisza pomaga mi ponownie rozróżniać. Co jest istotne, a co jest tylko hałasem. Co jest prawdziwe, a co jest tylko naśladownictwem. Co wynika z uczciwego zamiaru, a co tylko dobrze wygląda na zewnątrz.

Oddanie wyników

Cała ta długa historia – od pierwszych ideałów, przez herbaciarnię, pracę ze stalą, sprzedaż i produkcję dachów, aż po dzisiejsze własne laboratoria i rozwój setek produktów – w końcu zlewa się w jedną wewnętrzną postawę. Wdzięczność.

Im dłużej idę tą drogą, tym mniej mam potrzebę przypisywania zasług sobie. Znacznie silniej czuję wdzięczność – za ludzi, okoliczności, próby i przewodnictwo, które często przychodziło inaczej, niż się spodziewałem.

BEWIT nie jest projektem doskonałym. To żywa droga. A naszym zadaniem jest kontynuować ją dalej – z większą precyzją, odpowiedzialnością i wiernością temu, co nas tu doprowadziło: prawdzie, jakości i miłości.

Dziękuję wszystkim klientom, partnerom, kolegom, inwestorom i sympatykom, którzy są częścią tej drogi. Bez Waszego zaufania i wsparcia BEWIT nie byłby tym, czym jest dzisiaj.

Jiří Černota
założyciel BEWIT

Poprzedni artykuł Następny artykuł

Olejek eteryczny GRATIS